Jak pomóc dziecku na wózku inwalidzkim w osiągnięciu autonomii?

Artykuł trafił na bloga dzięki uprzejmej współpracy z Glorią Pomares
Pulsen aquí para leer en Español

Przy zakupie pierwszego wózka inwalidzkiego zazwyczaj wybiera się najbardziej standardowy model. Rodzina szuka jak najbardziej znormalizowanej estetyki, chce aby wózek jak najmniej kojarzył się z wózkiem inwalidzkim.

Jest to logiczne i zrozumiałe.

Producenci czynią w tym kierunku starania i oferta dziecięcych siedzisk korygujących postawę jest coraz bardziej zróżnicowana.

Wózek KIMBA – Ottobock: ten typ wózka ortopedycznego oferuje dodatki w postaci pelot korygujących ustawienie (bloczek między udami, oparcia boczne, zagłówek) i dodatkowo pozwala na ustawienie kąta oparcia, jak i kąta ułożenia całego siedziska

Z upływem czasu i w zależności od stanu dziecka powinniśmy zadać sobie pytanie czy zmiana dotychczasowego rozwiązania na manualny wózek aktywny w efekcie nie podniosłaby poziomu samodzielności dziecka.

Zdjęcie od @jumperequipamientos

Co możemy zrobić, aby dziecko mogło się poruszać bardziej autonomicznie?

Dążenie do samodzielności dziecka powinno być głównym celem naszego działania. Dobór wózka nie jest tak istotny w przypadku, gdy dziecko może chodzić i używa go jedynie na dłuższych dystansach. Jednakże, kiedy nie jest w stanie poruszać się samodzielnie, wózek staje się jego statkiem kosmicznym, narzędziem umożliwiającym każdą czynność.

“Wózek inwalidzki nie jest symbolem ujemności, to wehikuł, który mi pozwala doświadczać drogi życia. To mój statek kosmiczny” 

Marcelino Juarez, muzyk, psychopedagog, rysownik poruszający się na wózku (@marcelinojuarez)

Daj szansę dziecku i uświadom rodzinę jak wybór wózka wpłynie na aktywność

Ze strony specjalisty dobierającego sprzęt powinniśmy dać szansę dziecku i uświadomić rodzinę jak ta decyzja wpłynie na jego aktywność. Czasami niektóre rozwiązania, które proponujemy rodzicom wydają się im zbyt rzucające się w oczy, ekstrawaganckie czy niestandardowe. Mają wtedy wrażenie, że będzie to kojarzyło się bezpośrednio z niepełnosprawnością, chorobą. Niestety, niejednokrotnie ze względów estetycznych rodziny wybierają inne, bardziej tradycyjne modele

Oporność ta jest zrozumiała, ale my specjaliści powinniśmy wtedy interweniować, z całym zrozumieniem i cierpliwością, aby pokazać jaką korzyść może to dać pacjentowi

Wystarczy zorganizować próbną przejażdżkę na manualnym wózku aktywnym, dobierając zbliżony rozmiar, aby pokazać jakie szczęście może wywołać tak oczywista dla nas czynność, że dziecko może się samowolnie przemieszczać.

Zdjęcie z @maggies_cpjourney

W wielu przypadkach dzieci zaskakują nas swoimi zdolnościami. Nawet jeśli początkowo sama nauka prowadzenia wózka wychodzi opornie i dziecko osiąga się krótkie dystanse po domu, by zbliżyć się do czegoś, co je interesuje i móc się obrócić – będzie warto.   

Wbrew ogólnemu przekonaniu, wózki inwalidzkie z dużymi kołami są często wygodniejsze do złożenia i transportu niż tradycyjne modele dziecięce.

Wybierz wózek inwalidzki z własnym napędem, lekki a nawet ultralekki

Waga wózka może być czynnikiem decydującym jeśli chodzi o ułatwienie samodzielności.

Istnieją wózki lekkie (około 10-12 kg) i ultralekkie (około 5 kg). Generalnie można powiedzieć, że im niższa waga, tym wyższa cena.

Są modele, które pozwalają na regulacje wraz z dorastaniem dziecka i są też takie, które nie mają tej opcji – trzeba wziąć to pod uwagę.

Dzieci rosną szybko i w większości przypadków nie warto dopłacać za wózek ultralekki, zazwyczaj lekki jest opcją wystarczającą.

Oczywiście są rodziny, które jako pierwszy samochód wybierają Mercedesa, ale w większości przypadków zaczyna się od opcji ekonomicznej.

Wózki ultralekkie wybiera się zwykle w przypadku pacjentów z chorobami nerwowo-mięśniowymi. Tutaj parę kilogramów oznacza różnicę między wolnością a zależnością w przemieszczaniu się.

Regulacja tył przednich i tylnych wózka

Wózki lekkie mają opcje konfiguracji i regulacji według potrzeb użytkownika. Na przykład, można regulować pozycję kół tylnych i przesuwać je do przodu lub do tyłu. Jeśli ustawimy je bardziej z przodu, ułatwiamy prowadzenie i obsługę wózka.

Przesuwając tylne koła naprzód zmniejszamy potrzebny wysiłek użytkownika w odpychaniu się
Konfiguracja tej części pozwala ustawić koła tylne w pozycji wysuniętej do przodu, do tyłu jak i również na odpowiedniej wysokości

Jednak jeśli konfigurujemy wózek, aby był aktywny musimy zwrócić uwagę na jego stabilność, zaleca się zamontowanie kółek stabilizujących (małe tylne lub przednie kółka zabezpieczające).

Dostosowanie obręczy na kołach

Istnieją zabezpieczenia z gumy lub pianki ułatwiające uchwyt w przypadku problemów z uściskiem lub by zabezpieczyć twarde elementy.

Specjalne systemy podwójnych obręczy lub lewarek dla samodzielnego odpychania się jedną ręką.

W przypadku niedowładów ciała (połowiczy, hemiplegia, amputacja lub amelia) można rozważyć konfigurację wózka z podwójną obręczą lub lewarkiem, zaprojektowane tak, by obsługiwać wózek jedną ręką.  

Taki system może być dobrym rozwiązaniem dla osób dorosłych, jednakże dla dzieci niestety nie. W zwykłym wózku, aby poruszać się do przodu potrzeba dwóch rąk, jeśli mamy sprawną tylko jedną ze stron ciała, to będziemy się jedynie kręcić w kółko.

Dlatego wózek musi być wyposażony w specjalne zaawansowane mechanizmy, które zdecydowanie powiększają jego wagę, co oznacza zbyt duży wysiłek dla dziecka.

W takich przypadkach, warto rozważyć czy wózek elektryczny nie będzie lepszym wyborem.

Wózki elektryczne

Pierwsza myśl często to….

– Jeśli wybierzemy wózek elektryczny dziecko nie będzie już się uczyć poruszać samodzielnie.
A Ty? Przestałeś chodzić odkąd masz samochód?


Ciężko zrozumieć negacje wielu rodzin, jeśli chodzi o wózki elektryczne. Oczywiście wiążą się one z kosztami, ale konflikt jest raczej wywołany lękiem przed konsekwencjami, które ciągnie za sobą ta decyzja.

„Zawsze kiedy profil użytkownika będzie odpowiedni, to znaczy, ze prowadzenie wózka elektrycznego nie oznacza zagrożenia ani dla użytkownika, ani dla otoczenia, wózek elektryczny daje poczucie ogromnej wolności.”

Znam pacjentów, którzy już w wieku 3-4 lat prowadzili wózek elektryczny z niesamowitą precyzją.


Mimo iż czasami niepełnosprawność fizyczna może być duża, technologia rozwija się w ogromnym tempie i pozwala dostosować joysticki specjalne, które instaluje się w miejscu, gdzie użytkownik operuje z najlepszym wyczuciem: prawa lub lewa strona,  podbródek, zagłówek, obsługa za pomocą wzroku i nawet językiem.

Jedynym ograniczeniem jest tutaj cena, jednak w takim tempie rozwoju świata mamy nadzieję, że takie rozwiązania będą sukcesywnie bardziej dostępne dla coraz większego grona pacjentów.

O autorze:

Gloria Pomares – fizjoterapeutka, od 20 lat pracuje w ortopedii Ortoprono (Walencja), gdzie zajmuje się zwiększaniem mobilności, pozycjonowaniem oraz formowaniem siedzisk dla pacjentów z mózgowym porażeniem dziecięcym i innymi chorobami neurologicznymi. Współpracuje z Uniwersytetem UMH Elche oraz Uniwersytetem Katolickim w Walencji.
Na co dzień aktywnie edukuje i poszerza wiedzę na temat ortez, rehabilitacji i sposobów poprawienia mobilności pacjentów, prowadząc bloga gloriapomares.com.

Tłumaczenie Wojtek Jozef Ganski oraz Małgorzata Serafin.

Rodzaje gorsetów korekcyjnych – skolioza, hiperkifoza, hiperlordoza

Gorsety ortopedyczne najczęściej kojarzone są z miękkimi sznurówkami, które być może widzieliśmy u naszej babci, która ubiera ją do prac w swoim ogrodzie bądź wujka, noszącego taką ortezę przez jakiś czas po urazie kręgosłupa. W przypadku korekcji nieprawidłowych  skrzywień kręgosłupa, takich jak skolioza, hiperkifoza i hiperlordoza, ortezy tułowia charakteryzują się większą sztywnością konstrukcji – gorset musi wpływać na ustawienie sylwetki i korygować je. Jakie rodzaje gorsetów wyróżniamy? Jak często trzeba je nosić, by osiągnąć efekt? I jaki jest wyznacznik, że w przypadku mojego skrzywienia konieczne jest gorsetowanie?

Gorsety korekcyjne – przeznaczone do aktywnej korekcji skoliozy i  ortotycznego leczenia choroby Scheuermanna. Są to konstrukcje termoplastyczne z oknami dekompresyjnymi i padami kompresyjnymi, inne składają się z części obejmującej biodra, regulowanych prętów, podpór potylicznych, które są dopasowane do ciała pacjenta dzięki pracy nad otrzymanym wcześniej pozytywie. 

Klasyfikacja krzywizn według stopni odchylenia:

  • Łagodna – do 20 stopni w skali Cobba, zaleca się ćwiczenia korekcyjne oraz regularne monitorowanie skrzywienia, szczególnie w okresie wzrostu;
  • Umiarkowana – od 25 do 40 stopni w skali Cobba, zazwyczaj zaleca się leczenie gorsetem korekcyjnym oraz indywidualnie dobrane ćwiczenia korekcyjne. Należy regularnie monitorować skrzywienie, szczególnie w okresie wzrostu;
  • Ciężka – przekraczająca 50 stopni w skali Cobba. Zazwyczaj wymaga operacyjnej korekcji ustawienia kręgosłupa.
Rodzaje gorsetów korekcyjnych
  • Gorset Milwaukee
Image: www.ortopediagordillo.com

Jest to pierwszy rodzaj aparatu ortopedycznego tułowia, który został opracowany w celu leczenia skoliozy. Podobnie jak inne gorsety korekcyjne, zaleca się, by dzieci nosiły gorsety Milwaukee od 12 do 20 godzin dziennie. Jest to konstrukcja z tworzywa sztucznego, dopasowana do bioder i talii, z pionowymi prętami z przodu i z tyłu, które są przymocowane do obręczy biegnącej wokół szyi. Ponieważ noszenie go jest kłopotliwe, gorset ten został praktycznie wycofany. Zastosowanie tej ortezy wymaga regularnego dostosowywania i monitorowania.

Wskazania: leczenie skoliozy dziecięcej lub młodzieńczej, kifoza.

  • Gorset Boston i/lub Wilmington
Image: www.allarduk.co.uk

Moduł wykonany z polipropylenu, a wewnątrz zawiera peloty korygujące. Wykonane są one z miękkiego tworzywa termoplastycznego o różnych gęstościach i grubościach. Jeśli podparcie mostka nie jest wystarczające, umieszcza się dodatkowo metalową ramę, aby wzmocnić jego sztywność. Zapięcie z tyłu umożliwia stopniowe zamykanie gorsetu. Stosuje się go do korekcji skoliozy, hiperlordozy i hiperkifozy lędźwiowej.

Gorset Wilmington zamyka się z przodu, gorset Boston zamyka się z tyłu.

Wskazania: w leczeniu umiarkowanego skrzywienia klatki piersiowej i dolnej części kręgosłupa, skoliozy i skrzywienia lędźwiowego, piersiowo-lędźwiowego, hiperlordozy, spondylolistezy.

  • Gorset GTB 
Image: www.scoliose-grenoble.fr

Stosowany w skoliozie ewolucyjnej u dzieci i młodzieży w przypadku skrzywień od 15° do 30° wg skali Cobba.

Jest to orteza polietylenowa jednoczęściowa ze zintegrowanymi wzmocnieniami i wspornikami korekcyjnymi w celu zrównoważenia profili i rotacji kręgów.

  • Gorset CAEN i/lub Providence
Image: www.orthopedie.proteor.fr

Jednoczęściowy gorset z podszewką z pianki polietylenowej dla wygody i z otwarciem z przodu.

Jest to gorset nocny (Corset à Appui Électif Nocturne Segmentaire) hiperkorekcyjny. Wykonany jest z termoformowalnego tworzywa polimerowego i stosowany w leczeniu skolioz pochodzenia idiopatycznego (odcinek lędźwiowy, piersiowo-lędźwiowy, piersiowy), szczególnie w przypadku skrzywień między odcinkami T5 i L3. Ten typ gorsetu zwykle pomaga w krzywiznach w kształcie litery C, które wpływają na dolną część pleców.

Jego zasada działania opiera się na hiperkorekcji krzywizn skoliozy, stosowany jest w nocy dzięki czemu pacjent nie musi nosić ortezy w ciągu dnia.

  • Gorset Lyonés lub Stagnara
Image: www.ortopediagordillo.com

Formowany na pozytywie gipsowej miary pacjenta z tworzywa termoplastycznego. Składa się z kosza miednicowego i szeregu płyt dociskowych, przymocowanych do dwóch pasków duraluminium z przodu i z tyłu. Umieszcza się w nim również płytkę brzuszną, aby umożliwić kontrolę lordozy lędźwiowej. Na płytkach można umieścić podkładki, które mogą amortyzować nadmierne podparcie na kościstych wypukłościach i zapobiegać odleżynom.

Funkcja – korekcja trójpłaszczyznowego skrzywienia kręgosłupa – skolizy.

    • Gorset Chêneau i/lub Rigo Chêneau 
Image: www.grausoler.es

Gorset typu Rigo-Cheneau jest ortezą korekcyjną, w której stosuje się trójpunktową korekcję tułowia. Na każdy łuk skrzywienia kręgosłupa działa siła główna oraz dwie siły o przeciwnych zwrotach, które mają za zadanie pogłębienie efektu korekcji. Po przeciwnej stronie przyłożonego nacisku w gorsecie nadbudowywane jest miejsce. Wszystkie obszaru nacisku są umiejscowione, ukształtowane i zorientowane w bardzo specyficzny sposób, aby pozycjonować wybrane obszary tułowia w celu osiągnięcia możliwie najlepszej korekcji, podczas gdy pozostałe obszary to obszary odciążające. Konieczne są regularne i progresywne dostosowania.

Wskazania: korekcja skoliozy idiopatycznej i ewolucyjnej u dzieci i młodzieży, skrzywienie klatki piersiowej, odcinka lędźwiowego kręgosłupa, część skolioz pochodzenia neurologicznego, pooperacyjne.

    • Gorset Michela lub/i gorset z Malagi
Imagen: www.ortopediagarciaferriz.es

Składa się z trzech płytek korekcyjnych: miednicy, odcinka lędźwiowego i klatki piersiowej, które są utrzymywane w pozycji przez dwa paski wytwarzane z duraluminium, przednie i tylne z podłużną szczeliną do podnoszenia lub opuszczania płytek w celu modyfikacji nacisku. Jest budowany na podstawie wcześniej przygotowanego pozytywu miary pacjenta.

Wskazania: skolioza w odcinku lędźwiowym bez dużej rotacji.

    • Gorset Garchois
Image: www.orthese-prothese.fr

Ta orteza jest przeznaczona do leczenia skoliozy porażennej i miopatii. Gorset ma nacięcia i otwory w 2 częściach miednicy. W przypadku potrzeby stabilizacji szyjnego odcinka kręgosłupa dodawany jest zagłówek. Gorset wykonany z tworzywa PETG z zastawkami: półkolistą, grzbietową zastawką piersiową, zastawką mostkową i podobojczykową.

  • Gorset do korekcji hiperkifozy
Image: www.chabloz-ortho.com

Regulowany stabilizator korygujący hiperkifozę. Ma na celu zmniejszenie hiperlordozy oraz skorygowanie hiperkifozy i poprawę ustawienia kręgosłupa w płaszczyźnie strzałkowej.

Jego użycie jest skuteczne, gdy wierzchołek krzywizny znajduje się na maksymalnie szóstym poziomie kręgu grzbietowego. Na wyższym poziomie tylne podparcie koliduje z podparciem mostka, a gorset nie działa.

Zapięcie z tyłu na rzep może być mniej wygodne niż zamknięcie z przednim otwarciem.

Czy noszenie gorsetu korekcyjnego przynosi określone skutki?

Celem gorsetowania może być spowolnienie progresji skrzywienia kręgosłupa bądź korekcja deformacji. Noszenie gorsetu zalecane powyżej 20 stopni skrzywienia wg Cobba, powyżej 40 stopni zazwyczaj pacjent kierowany jest na leczenie operacyjne. Co ważne, ortezy tułowia wykazują działanie korekcyjne tylko w okresie wzrostu dziecka, po tym czasie deformacja zaczyna się utrwalać. 

Gorset ortopedyczny, w zależności od zaawansowania i pochodzenia skrzywienia, może nie działać na wszystkie dzieci. Hiperkifoza i hiperlordoza są znacznie trudniejsze do skorygowania. Jako że gorsety ściśle przylegają do ciała, mogą powodować podrażnienie skóry z powodu ciepła i tarcia. Ciężka skolioza wymaga operacji zwanej „fuzją kręgosłupa” lub “fuzją kręgów”. Chirurg ustawia kręgosłup w wyprostowanej pozycji, tak bardzo, jak to możliwe i stabilizuje go za pomocą metalowych prętów i śrub. 

Należy pamiętać, że noszenie gorsetu ortopedycznego zawsze powinno być uzupełniane pracą z fizjoterapeutą i regularnie wykonywanymi ćwiczeniami, według zaleceń. Orteza korekcyjna zapewnia korekcję bierną, zaś ćwicząc wzmacniamy układ mięśniowo-szkieletowy, dzięki czemu po ściągnięciu gorsetu efekt utrzyma się (korekcja czynna). 

Jak długo powinno nosić się gorset ortopedyczny?

Nie ma szybkiego sposobu na skoliozę. Noszenie gorsetu ortopedycznego lub powrót do zdrowia po operacji wymaga czasu. Zalecenia odnośnie liczby godzin dziennie, w których powinno się nosić gorset są różne, ale zwykle wynoszą od 12 do 22 godzin dziennie. Zwykle ściąga się go na czas kąpieli czy podczas aktywności fizycznej. 

Mniej więcej co 12-18 miesięcy należy wykonać nowy gorset. Drugim z wyznaczników jest wzrost pacjenta – jeśli dziecko urośnie kilka centymetrów to zadane punkty korekcji przemieszczą się i gorset jest nieaktualny, może działać nieprawidłowo. Gorsetowanie trwa zazwyczaj do końca okresu wzrostu dziecka lub w przypadku poprawienia stopnia skrzywienia kręgosłupa (w takiej sytuacji należy regularnie kontrolować pacjenta).

Specjaliści od leczenia skoliozy współpracują z pacjentami, aby indywidualnie dobrać odpowiedni gorset dla każdego przypadku. Prawidłowo dopasowany gorset oznacza zadowalające wyniki leczenia: zazwyczaj to korekcja skrzywienia, ale w wielu przypadkach zatrzymanie progresji deformacji. Niemniej ważne jest również, by pacjent czuł się komfortowo i regularnie nosił gorset korekcyjny. Stosowanie się do zaleceń specjalistów może nie tylko znacząco skorygować ustawienie kręgosłupa, ale również pozwolić uniknąć leczenia operacyjnego, które oprócz natychmiastowej poprawy zawsze niesie ze sobą także ujemne skutki.

O autorze:

W. Jozef Ganski
Sales Manager
OKM Quimica Ortopedica
E-mail: sales@okm.es
Zapraszam na mój Profil Linkedin

Rodzaje gorsetów stabilizujących – urazy kręgosłupa, osteoporoza, prostotrzymacze

Urazy kręgosłupa, nadmierne obciążenia lub bóle pleców? Każdy z nas zna kogoś, kto nieustannie boryka się z problemami związanymi z kręgosłupem. Na część schorzeń wystarczy leczenie rehabilitacyjne, ale w niektórych przypadkach, takich jak urazy lub zaawansowana osteoporoza potrzebne nieco więcej wsparcia, odciążenia czy stabilizacji. Taką funkcję pełnią gorsety, zwane inaczej ortezami tułowia. 

Orteza – urządzenie zewnętrzne służące do ograniczania, stabilizowania lub zwiększania ruchu, zapewniania wsparcia lub zmniejszenia obciążenia segmentu ciała, korygowania deformacji i / lub utrzymywania lub zwiększania poziomu funkcji.

(Edelstein, 1988)

Aby spełnić te funkcje, ortezy wywierają naciski na różne segmenty ciała. W przypadku kręgosłupa, w zależności od obszaru nacisku możemy wyróżnić:

  • ortezy szyjno-piersiowo-lędźwiowo-krzyżowe (CTLSO),
  • ortezy piersiowo-lędźwiowo-krzyżowe (TLSO),
  • ortezy lędźwiowo-krzyżowe (LSO).

Można tu również dodać ortezy szyjne (CO) i szyjno-piersiowe (CTO), chociaż obejmują one wyższe obszary ciała.

Inna możliwa klasyfikacja to podział na ortezy pasywne i aktywne.

Ortezy pasywne tułowia – unieruchamiają i zapewniają stabilność kręgosłupa. Składają się z elastycznych struktur tekstylnych, termoplastycznych, prętów aluminiowych, taśm pomocniczych i pasa brzusznego. Nie mają funkcji korekcyjnych. Możemy tutaj wyróżnić:

  • Gorset Taylor 
Image: www.primclinicasortopedicas.es

Składa się z ramy lub sztywnej tylnej konstrukcji, pasów otaczających pachy i szarfy z przednim systemem zamykania.

Wskazania – zatrzymanie progresji kifozy w każdym wieku, stabilne złamania dolnej części pleców i złamania lędźwiowo-krzyżowe, osteoporoza oraz w okresie pooperacyjnym.

  • Gorset Knight 
Image: www.orliman.com

Wskazania – stabilne złamania lędźwiowe, pooperacyjne, przepuklina, rozszczep kręgosłupa, spondyloliza, skręcenia lędźwiowo-krzyżowe.

  • Prostotrzymacze
Image: www.primclinicasortopedicas.es

Półsztywna orteza umieszczona wokół ciała w górnej części pleców, w celu odepchnięcia ramion do tyłu i utrzymania ich w pozycji prostej.

Wskazania: korektor postawy.

  • Gorset William i Mayo
Image: www.primclinicasortopedicas.es

Wskazania: unieruchomienie zgięć, rotacji i przegięć bocznych w środkowych i dolnych obszarach kręgosłupa lędźwiowego.

  • Gorset Jewetta
Gorset Jewetta
     Image: www.orliman.com

Istnieją dwa typy: z płytkami nośnymi lub z ramami (na zdjęciu). Podczas unieruchomienia powoduje przeprost kręgosłupa.

Wskazania: Zaawansowana osteoporoza, pooperacyjne, stabilne złamania i łagodzenie bólu lędźwiowo-krzyżowego.

Funkcja: Powoduje elongację kręgosłupa, dzięki czemu zwiększa dystans między kręgami i może zapobiec m.in. uciskowi krążków międzykręgowych na korzenie nerwowe.

  • Gorset O.V.A.L.E
Gorset O.V.A.L.E – Image: www.orthopedie.proteor.fr

Aktywna orteza kręgosłupa w odcinku lędźwiowym – Z francuskiego Orthèse Vertébrale Active Lombaire d’Elongation. Unieruchamia kręgosłup w odcinku lędźwiowym.

Składa się z dwóch bocznych zaworów połączonych z tyłu; zawiera nadmuchiwaną poduszkę lędźwiową, która zapewnia stałe wsparcie.

Gorset zalecany w przypadku rwy kulszowej, ostrego bólu dolnej części pleców pochodzenia dysku, pourazowego bólu dolnej części pleców i bólu dolnej części pleców w spondylolistezie.

  •  Orteza lędźwiowego odcinka kręgosłupa
Image: www.orthopedie.proteor.fr

Indywidualnie wykonany gorset termoplastyczny, wyścielany miękką pianką dla wygody pacjenta; do powstrzymywania odcinka lędźwiowego i dolnego odcinka piersiowego. Może być jedno- lub dwuczęściowy.

Wskazania: przewlekły ból krzyża, złamania, ucisk kręgów.

Na rynku istnieje wiele rozwiązań i wariantów gorsetów ortopedycznych, które mogą znacznie się od siebie różnić. Gorsetowanie zawsze powinien zalecać nam specjalista, ze wskazaniem rodzaju ortezy tułowia oraz częstotliwości noszenia. Niektóre gorsety wykonywane są na indywidualne zamówienie, a część z nich dostępnych jest w sklepach medycznych jako wyroby seryjne w różnych rozmiarach. Niezależnie od rodzaju gorsetu warto stosować się do zaleceń lekarza lub terapeuty i udawać się na regularne kontrole swojego stanu zdrowia.

O autorze:

W. Jozef Ganski
Sales Manager
OKM Quimica Ortopedica
E-mail: sales@okm.es
Zapraszam na mój Profil Linkedin

(Nie)pełnosprawna droga na podium

Dla większości niepełnosprawność w Polsce jest tematem tabu. Panuje przekonanie, że osoby nią dotknięte mają wiele ograniczeń, rzadko są aktywne fizycznie, a może nawet zawodowo. Czy można jednak wrzucić kilka milionów osób do przysłowiowego jednego worka?

Marcel Jarosławski – Igrzyska Paraolimpijskie w Rio, skok wzwyż (fot. Jakub Szymczuk)

Bohaterem poniższego wywiadu jest mężczyzna, który z pewnością zawstydziłby niejednego w swoich osiągnięciach sportowych, jak również złamałby przekonanie dotyczące ograniczonych możliwości. Marcel Jarosławski jest członkiem zarządu Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych “Start”, wielokrotnym medalistą w skoku wzwyż na Mistrzostwach Europy i Świata, organizatorem imprez sportowych dla osób niepełnosprawnych. W ubiegłym roku pełnił funkcję dyrektora World Para Athletics Grand Prix – 47. Paralekkoatletycznych Mistrzostw Polski, które zostały wyróżnione statuetką im. Lugwiga Guttmanna w kategorii impreza roku w 1. Plebiscycie Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego. Za swoją działalność społeczną i charytatywną został nagrodzony w plebiscycie Dziennika Łódzkiego “Osobowość Roku 2019 Powiatu Zduńskowolskiego”. Na co dzień jest również pełnomocnikiem Prezydenta Zduńskiej Woli ds. osób niepełnosprawnych.
Od urodzenia jest osobą niepełnosprawną. Z powodu znacznego skrótu kości udowej i niewykształcenia stawu biodrowego porusza się za pomocą ortoprotezy.
Wraz z powszechnym przekonaniem wada wrodzona pana Marcela nie ograniczyła jego działań i ambicji. Jakie wyzwania niesie ze sobą organizacja tak dużych wydarzeń sportowych? Skąd wzięła się determinacja pana Marcela i jak narodziła się pasja do lekkoatletyki? Te i inne tematy poruszamy w poniższym wywiadzie. 

Panie Marcelu, od lat działa pan aktywizując osoby niepełnosprawne. Co było pierwsze, miłość do sportu czy chęć zmiany perspektywy? 

Zdecydowanie miłość do sportu. Od dziecka za bardzo nie przejmowałem się niepełnosprawnością i robiłem to co rówieśnicy – na tyle na ile było to możliwe. Grałem z kolegami w piłkę albo jeździłem na rowerze, najpierw odpychając się jedną nogą, a potem zakładając na prawy pedał tzw. nosek. Ale wtedy nie myślałem o tym, że mogę się zająć sportem na poważnie. Zmieniło się to, gdy miałem niespełna 14 lat. Do mojej szkoły przyszedł trener Wojciech Kikowski i zaprosił na trening lekkoatletyczny. Wcześniej w ogóle nie interesowałem się tym sportem, więc traktowałem to jak przygodę. Pierwsze medale i systematycznie poprawiane rekordy życiowe szybko to zmieniły. Dalej wszystko toczyło się swoim torem. 

Ma pan za sobą wiele nagród i medali za osiągnięcia sportowe. Jakie to uczucie zostać wyróżnionym za coś, w co wkłada się tyle serca i wysiłku?

Chyba nie będę oryginalny, jeśli powiem, że to bardzo miłe uczucie 🙂 Tym bardziej, że oprócz ciężkiej pracy wpływ ma bardzo wiele innych czynników, jak choćby brak podatności na kontuzje. W czasach, kiedy osiągałem najlepsze wyniki, współpraca z fizjoterapeutami i personelem medycznym nie była tak powszechna, więc w tej kwestii praca była dużo trudniejsza. Trzeba było mieć również dużo szczęścia, albo inaczej, nie mieć pecha takiego jak ja, kiedy po zdobyciu medalu mistrzostw świata w 2006 roku dowiedziałem się, że moja konkurencja nie odbędzie się na igrzyskach w Pekinie, co spowodowało moją kilkuletnią przerwę w uprawianiu lekkiej atletyki, po której powrót był bardzo trudny, co spowodowało moją rezygnację z wyczynowego uprawiania sportu. Dlatego bardzo ważne jest, żeby cieszyć się z każdego medalu, bo może być ostatnim.

To bardzo trafne słowa, nie tylko w tej dziedzinie. A czy ma pan jakąś wskazówkę dla osób niepełnosprawnych, które chcą rozpocząć swoją przygodę ze sportem? 

Przede wszystkim trzeba być aktywnym, otwartym i korzystać z danych możliwości. Przypuszczam, że gdybym nie był chętny do uprawiania sportu i zawsze przygotowany do lekcji wychowania fizycznego to mój nauczyciel nie zaprosiłby do szkoły Trenera Kikowskiego. Dla osób niepełnosprawnych przeznaczonych jest 28 sportów paraolimpijskich i wiele nieobjętych programem igrzysk. Można więc powiedzieć, że dla każdego można znaleźć sport odpowiadający zainteresowaniom i możliwościom funkcjonalnym.

Marcel Jarosławski na Paralekkoatletycznych Mistrzostwach Świata w Dubaju

Sportowe obozy zimowe i letnie, zgrupowania kadr narodowych i imprezy sportowe. To ogrom planowania i pracy. Czy organizacją całościowo zajmuje się PZSN?

To zależy od konkretnych zadań. Szkolenie kadr narodowych w 14 sportach realizujemy samodzielnie przez 6 pracowników Działu Sportu. Każdy z nas zajmuje się obsługą administracyjną zgrupowań, udziału kadr w imprezach krajowych oraz organizacją wyjazdów na imprezy i zgrupowania zagraniczne. W przypadku dużych i ważnych wyjazdów pracownicy biura również w nich uczestniczą.

Samodzielnie zajmujemy się również obsługą projektów finansowanych przez PFRON polegających na organizacji sekcji i obozów sportowych. Natomiast w przypadku upowszechniania sportu osób niepełnosprawnych w ramach programu Ministerstwa Sportu w dużej mierze wspomagamy się naszymi 56-oma klubami członkowskimi, które bezpośrednio organizują większośc imprez, zajęć i obozów sportowych.

“…bardzo ważne jest, żeby cieszyć się z każdego medalu, bo może być ostatnim.”

A czy mógłby opowiedzieć pan jak wygląda organizacja tak dużego wydarzenia jak Paralekkoatletyczne Mistrzostwa Polski? Jakie są największe wyzwania?

Największym wyzwaniem jest logistyka. O ile w przypadku organizacji pracy na obiekcie każdy ma bardzo duże doświadczenie, to poza stadionem wydarzyć może się właściwie wszystko, na co organizator musi być przygotowany. W ubiegłym roku formuła zawodów została dodatkowo poszerzona o World Para Athletics Grand Prix, w ramach którego do Bydgoszczy przybyło dodatkowo ponad 300 osób z 35 krajów, nawet tak odległych jak Hong Kong, Ekwador, Kuba, USA czy RPA. Wszystkim musieliśmy zapewnić zakwaterowanie, wyżywienie i transport z hoteli na obiekt oraz z lotnisk w Bydgoszczy, Warszawie i Gdańsku. Przy administracyjnej obsłudze na miejscu imprezy pracowało ponad 20 pracowników PZSN i PKPar, nawet po 16 godzin na dobę. Natomiast mamy świadomość, że organizacja tej imprezy to było jedynie przetarcie przed przyszłorocznymi mistrzostwami Europy, na których spodziewamy się nawet 1300 uczestników oraz dodatkowych obowiązków takich jak choćby produkcja sygnału telewizyjnego.

Stawiacie sobie coraz to trudniejsze zadania! Trzymam zatem mocno kciuki za organizację mistrzostw Europy. A co z ludźmi, czy brakuje rąk do pracy? Gdzie mogą się zgłosić chętni do pomocy wolontariusze?

Aktualnie panująca epidemia wiele zmieniła. Wciąż panuje bardzo duża niepewność dotycząca możliwości realizacji zadań i ich dofinansowania dlatego nie poszerzamy działalności. Natomiast wcześniej nasz budżet i zakres realizowanych zadań systematycznie rósł – tutaj duże podziękowania należą się Ministerstwu Sportu i Państwowemu Funduszowi Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych – przez co pracy było bardzo dużo.
Liczymy na to, że sytuacja wróci do normy jak najszybciej. Zachęcamy też wszystkich do udziału w naszych działaniach w formie wolontariatu poprzez kontakt bezpośrednio z nami lub lokalnymi klubami. W najbliższym czasie ruszy również rekrutacja wolontariuszy na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Dlatego przede wszystkim zachęcamy do śledzenia naszego profilu na Facebooku, na którym wszystkie informacje umieszczane są na bieżąco.

Będziemy śledzić Wasze losy! Dziękuję pięknie za rozmowę.

O autorze:

Marcel Jarosławski (33 l.) – członek zarządu i pracownik działu sportu Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych START odpowiedzialny za szkolenie w lekkiej atletyce oraz organizację mistrzostw Polski. Dyrektor World Para Athletics Grand Prix – 47. Paralekkoatletycznych Mistrzostw Polski Bydgoszcz 2019 oraz Paralekkoatletycznych Mistrzostw Europy Bydgoszcz 2021. Pełni również funkcję pełnomocnika Prezydenta Zduńskiej Woli ds. osób niepełnosprawnych. Wcześniej lekkoatleta paraolimpijski, medalista mistrzostw świata i Europy w skoku wzwyż.

Czy orteza osłabia kończynę dolną?

Noszenie wkładek korygujących, ortezy na opadającą stopę, stabilizatora stawu skokowego… Czy to aby nie osłabia naszej kończyny dolnej? Niedawno przeprowadziliśmy na blogu ankietę, by poznać opinie na ten temat. To częste pytanie pacjentów, którzy mają wątpliwości czy korygując płaskostopie poprzez unoszenie łuków stopy lub zakładając stabilizator stawu kolanowego przy zmianach zwyrodnieniowych “nie rozleniwiają” swoich nóg. 

Wyniki ankiety pokazały, że 75% osób jest przeciwna temu stwierdzeniu, zaś 25% z nich je popiera. Dobrą informacją jest to, że 3/4 osób miało rację, jednakże osłabianie kończyn dolnych poprzez noszenie ortez to powszechna opinia i stąd artykuł, który postara się obalić ten mit. Jak zwykle na blogu: prostym, przystępnym językiem.

Myśląc o naszym ciele powinniśmy pamiętać, że jest ono jak naczynie połączone. Jeżeli coś się w nim “psuje”, to z dużym prawdopodobieństwem jest to powiązane z innymi czynnikami. Dotyczy to szczególnie naszych stóp, będącymi podstawą, na której opiera się całe ciało. Przywołując łatwo zrozumiały przykład: jeżeli np. nadepniemy na gwóźdź, to przez najbliższy czas będziemy unikać obciążania tej nogi. Możemy być pewni, że druga noga będzie pracować ciężej, by wyrównać osłabienie pierwszej. Taki proces nazywamy kompensacją. Jest to naturalny mechanizm naszego ciała, które dąży do pozostania w równowadze.

Przykład 1

Młoda kobieta z płaskostopiem podłużnym – niby nic, wiele osób ma taką wadę. Po dłuższych spacerach trochę pobolewają ją stopy i zastanawia się czy może warto byłoby zbadać się u profesjonalisty, który dobierze odpowiednie wkładki ortopedyczne, ale słyszała, że takie ‘sztuczne’ podparcie łuku nic nie daje. Przecież gdy ściągnie buty to stopa znowu będzie płaska, więc co zmieni noszenie wkładek przez kilka godzin dziennie?

Efekty korekcji płaskostopia podłużnego po sześciu tygodniach używania wkładek ortopedycznych (Firma Medi, badanie pacjenta i dobór wkładek mgr Anna Sośnicka)

Tak, to prawda, płaskostopie podłużne powinno być leczone w wieku dziecięcym, ale korekcja nie jest niemożliwa u osób dorosłych. Prawidłowo dobrane wkładki ortopedyczne potrafią zdziałać cuda nawet po zakończonym wzroście kostnym.

Co ważniejsze jednak to to, że wady stóp nie są odosobnione, żaden mięsień nie pracuje wyizolowany. 26 kości stopy połączone są przez 33 stawy, gdzie każde, obrazowo mówiąc, “przesunięcie kości” prowadzi do przemieszczenia się sąsiednich stawów i zmiany obciążenia stopy podczas chodu. Zobaczcie sami:

Zmiany w ustawieniu stopy, które mogą towarzyszyć płaskostopiu podłużnemu

Co to oznacza? Oznacza to, iż stopa “uczy się” prawidłowego wzorca. Dodatkowo, jeśli wkładki były odpowiedzią na ból, który zostanie zniwelowany wkładkami ortopedycznymi to użytkownik zacznie chodzić na dłuższe spacery czy wybierze się na poranny jogging, który wcześniej nie był nawet brany pod uwagę. Wzmożona praca przy odpowiednio wyrównanym rozkładzie sił i amortyzacji wzmocni stopę jeszcze bardziej.

Jeśli z powodu wady stóp któraś z części stopy była nieobciążona tak, jak powinna, to po prawidłowo wykonanej korekcji zacznie pracować i się wzmacniać. Wyrównany rozkład sił oznacza również zanikanie odcisków i zgrubień na stopie. Zrogowaciałe pięty to “taka Twoja natura”? Nie, to sygnał, że Twoim piętom brakuje amortyzacji i w tym miejscu pojawia się nawarstwiający się, martwy naskórek. 

Przykład 2
Ilustracja ukazująca działanie ortezy stawu kolanowego Rebel Reliever firmy Thuasne

Choroba zwyrodnieniowa stawów. Dotyka co drugą osobę po 40-tym roku życia, a u co piątej istotnie wpływa na ograniczenie sprawności. Czy fizjoterapia jest pomocna? Jeśli się na nią decydujemy to czy warto używać również ortezy stawu kolanowego? Czy to nie osłabi naszej nogi, przyspieszając leczenie operacyjne?

W serii webinarów świetnie odpowiada na to pytanie firma Thuasne. Progresja choroby zwyrodnieniowej stawów może być spowolniona lub zatrzymana w przypadku zmniejszenia momentu przywodzenia kolana. W poniżej przedstawionym badaniu na grupie badanych porównano rezultaty leczenia bez i z użyciem stabilizatora stawu kolanowego.

Zdjęcie rentgenowskie stawu kolanowego pacjenta – po prawej bez ortezy, po lewej po założeniu ortezy korygującej ustawienie kończyny dolnej (zdjęcie dzięki uprzejmości firmy Thuasne);

W badanej grupie pacjentów było 12 mężczyzn oraz 3 kobiety w wieku 39-70 lat. Nosili oni ortezę przez 8 tygodni, po których moment przywodzenia stawu kolanowego zmniejszył się o 36%:

Wykres ilustrujący wyniki badania: żółta linia to moment przywodzenia st. kolanowego, zaś pomarańczowa pokazuje rezultaty po 8-tygodniowej kuracji (wykres dzięki uprzejmości firmy Thuasne);

36% redukcja oznacza, że pacjent być może uniknie lub znacząco odsunie w czasie zabieg operacyjny. Dodatkowo, opinie użytkowników wskazują, że nosząc ortezę czuli się znacznie pewniej, a ponieważ nie odczuwali bólu, ich aktywność zwiększyła się. W rezultacie zaczęli w pełni obciążać chorą nogę, co gwarantuje wzrost siły mięśniowej i prawidłowy wzrost kostny. Nie należy również zapominać, że z nadwyrężanej dotychczas kończyny zdrowej również zostało ściągnięte obciążenie, które mogłoby prowadzić do zwyrodnień drugiego stawu kolanowego.

Przykład 3

Kobieta, która od 10-ciu lat porusza się głównie z pomocą wózka inwalidzkiego. Nikt nie zaproponował Pani ortez, a ona nie wiedziała, że mogłyby jej pomóc:

Chód pacjentki przed i po założeniu ortez po raz pierwszy (film dzięki uprzejmości firmy Inovamed)

Oto pierwsze kroki po założeniu ortez. Pomimo tego, iż pacjentka przed ortezowaniem potrafiła samodzielnie się poruszać, to często tego unikała bojąc się upadku. Orteza zwiększyła jej pewność siebie i dodała stabilizacji, co zaskutkowało wzmożoną aktywnością. Pomimo ograniczenia zakresu ruchomości aktywność kobiety wzrosła kilkukrotnie. W tym przypadku nie trzeba rozwiewać wątpliwości czy ortezy osłabiły kończyny dolne naszej pacjentki.

Podsumowując, prawidłowo dobrana orteza zawsze powinna zwiększać nasze możliwości, a co za tym idzie wzmacniać chorą kończynę. Orteza nie pracuje zamiast naszej nogi, a tylko pomaga ją ustawić tak, by ruch był wykonywany poprawnie. Jeżeli aktywność pacjenta wzrasta po użyciu zaopatrzenia ortopedycznego, to nie ma tu żadnych wątpliwości, że to wzmacnia, a nie osłabia kończynę dolną. Zmniejszając dolegliwości bólowe redukujemy także ilość zażywanych leków przeciwbólowych, które niekorzystnie wpływają na nasz organizm. 

Trzeba pamiętać, że głównym elementem leczenia powinna być regularna rehabilitacja pod okiem specjalisty, zaś ortezowanie ma za zadanie odciążać kończynę podczas chodu i utrwalać efekty ćwiczeń. Ważne jest również, aby sprzęt ortopedyczny został dobrany przez ortotyka lub osobę z dużym doświadczeniem, która przeprowadzi analizę chodu oraz szczegółowy wywiad na temat naszych możliwości i oczekiwań. Dotychczas na świecie nie przeprowadzono badań udowadniających osłabienie kończyn dolnych po użytkowaniu ortez, istnieje zaś wiele takich, które pokazują ich pozytywne oddziaływanie. To już czas, by w społeczeństwie przestano postrzegać ortezy, stabilizatory i wkładki ortopedyczne jako ostateczność i zło konieczne, a zaczęto je używać w celu poprawy komfortu codziennego życia oraz prewencji potencjalnych kontuzji podczas wysiłku i aktywności sportowych.

O autorze:

Małgorzata Serafin jest inżynierem biomedycznym, zajmującym się biomechaniką i analizą chodu pacjenta oraz doborem i produkcją sprzętu ortopedycznego. Specjalizuje się  w ortotyce kończyny dolnej oraz tułowia. Od 2016 roku jest certyfikowanym ekspertem w doborze i produkcji elektronicznie sterowanych ortez KAFO, E-mag Active 3. Ściśle związana z opracowywaniem nowej technologii wytwarzania ortez z wykorzystaniem druku 3D. Jest zwolennikiem innowacji oraz stosowania nowoczesnych materiałów, rozwiązań i metod produkcji.

My life with orthotics

[kliknij, by przeczytać po polsku]

Bringing up children is hard work. It can consume your day and also your life. How do you want to bring them up? And what kind of people do you want them to be? These are questions you live with during the day and go to bed with at night. Raising a disabled child is not much different to that. With the added fight for the daily needs that can be even more consuming mentally and physically.

My son Diamo was born in 2003 severely disabled. This was due to medical negligence. He was quadriplegic, had severe developmental delay, reflux, and very spastic.

I remember not understanding my consultant when he said to me that my child is disabled and may not live to see his first birthday. I remember him saying to me “shit happens”, in the hopes that he would absolve his team from the mistakes that they did when they were meant to care for me and my unborn child, and failed to do so. I won’t go into the details here as it’s not what I want to focus on but it was the start of the fight that I would go through as a mother, and a mother of a child with needs.

Ankle Foot Orthosis (AFO), which Diamo needed for his treatment

Orthotics were part of the care regime almost right from the start. I remember Diamo’s physio fighting tooth and nail to get us referred to orthotic appointments to get the care started. He initially needed Ankle Foot Orthosis to help with his stretches at the age of 2 years. At the age of 3 he was prescribed his back brace. This was after I complained for 1 year about his posture and how he is not straight and needs support. Finally, I was referred to an orthopaedic surgeon who took xrays of his spine only to reveal that Diamo was developing scoliosis.

By the time he was 5, when he got his first standing frame, the significance of those orthopedic braces came to light. I understood then how badly we needed these and how much of our lives will start to revolve around these.

It was difficult to shop for shoes that would fit his AFOs. I would have to buy two pairs with different sizes. One to fit the AFO and the other without. You need shoes that would open wide to be able to slide the foot in with the AFO. Without his back brace it was difficult to sit him on his chair or wheelchair. Therefore, it became difficult to feed him. I learnt that I needed to buy undergarments or vests with no seams, so the back brace wouldn’t mark his body.

This is when we learnt that we cannot move forward or function as a family if we do not have the correct and comfortable bracing. Getting these were a miracle act. I do not remember a time when we would go to a fitting appointment and leave happy.

Hand splint appointments, back brace appointments, AFOs appointments. Not one of these appointments was pleasant. They all took place in different locations, with different medical teams who needed to have the whole history of birth and care explained to them. 

Pair of shoes with a special zip at the back helps to slide the orthosis in

Diamo hated all measuring appointments. He did not like the cold rooms, the cold hands touching him, the cold materials put on him and the wait for it to dry. We would do this once or twice every 3 to 4 weeks for about 6 months of the year then wait for him to outgrow them so we can start all over again. The reason we would have so many appointments is because we would have more than one fitting appointment for each brace type and more than often, we would need to go through the whole process from the top!

FUN? I guess not. There was a lot of crying and screaming involved. The worst part is when you are unable to communicate with your child and explain why you are putting him through this horrible experience.

These issues are not unique to myself, as I have learnt over the years, most parents whose children need bracing would go through a similar situation. The severity may differ but the gist of it is the same. Never ending or satisfactory fitting appointments, shoes that don’t fit, back braces that dig into hips and cut skin under the arms.

“He did not like the cold rooms, the cold hands touching him,
the cold materials put on him and the wait for it to dry.”

To top this up, you need these braces to be able to perform the best you can in rehab. Now let’s get something straight. Rehab will not turn the children “normal” – whatever normal means – but it helps alleviate chronic pains that are caused from muscles not functioning as intended because of the brain damage. However, the body learns to compensate, and what rehab tries to do is, help this “compensation” as best as possible and in a way that it shouldn’t affect negatively on other parts of the body.

However, when you are unable to even put your foot into a brace then it makes rehab even more difficult. 

Families like mine have learnt to live with such situations. Sometimes we spend the time fighting for better care, sometimes we just choose to ignore the orthotics and take our chances with surgery (which then would need some type of bracing for a period of time). Each family is different, each has their own strengths and weaknesses and would decide what is best for them. Please note I said family and not just the child. Going to and needing an orthotic service is a family’s issue. The whole family would have to go through the service and the whole family would go through the pains and glory of its failure and success. This is because parents would have to take time off work and drag the siblings to these appointments. Sometimes you’d need both sets of parents in the room. Have you ever tried to keep a child still for more than 5 seconds? Try and ask a child who is hyper sensitive not to react to a strangers touch. You’d need both parents to sit on that screaming child whilst the orthotist covers him in plaster and wait for it to dry.

Then all go home completely exhausted awaiting for the next appointment. This was our journey during the 9 years of Diamos life. 

“Now let’s get something straight. Rehab will not turn
the children “normal” – whatever normal means – but it helps alleviate
chronic pains that are caused from muscles not functioning
as intended because of the brain damage. “

What have I learnt over the years? Orthotic days are right offs. It didn’t matter what time the appointment was held at, the whole day would be dedicated to it. And when it was over, I was so mentally and physically exhausted that it was not worth planning anything else for that day.

I always made sure that I had enough drinks and snacks and sometimes lunch in my bag during these appointments. I could never plan how long they would take, and when will I need food for myself and for my child to keep going.

Distractions helped. Ipads, music, books. Whatever my child appreciated, I took with me.

I have also learnt that appointments took a very long time to book. I knew how to plan 3 or even 6 months in advance for appointments. For example, when I could see that Diamo would need a new wheelchair and we already established that he is going to need a fitting back brace to be able to sit on this. I would push for a back brace appointment before I got the wheelchair. Once a fitting appointment was booked, I would then arrange for the wheelchair appointment. And if the stars aligned, I would hit all those perfectly. 

Speaking to other parents and learning about their experiences helped me. It did not mean that I would do the same thing but it meant that I would know where to look for the best solution for my child, what questions to ask in appointments, etc. One thing I found really useful was going to orthotic trade shows that were paediatric centric, like Kidz to Adultz here in the UK. I would plan my visit and make a list of all the equipment that I want to look at and research. I would come home with lots of brochures, information packs and pamphlets. I would take time to read about the products and the company that creates those products and their services. I would talk this through with Diamo’s physiotherapist and Occupational therapist. And would create a short list of products, for example when I was looking for a seating system, I shortlisted 3 products then made an appointment to check those products with Diamo’s care team. And the winner was the product that fulfilled his core needs but also fitted in our daily life and was easy for me to use. 

Living with a child who has any disability is challenging and rewarding. Information is key and you need to educate yourself. Learn about the needs of your child and also very importantly about the services that are provided for your child. Surrounding yourself with a community of parents and caregivers not only helps you care for your child in the best way but also becomes your beacon of hope when you feel lost and alone. 

About the author:

Samiya Parvez – my role at Andiamo as the Chief Patient Officer is the culmination of a long journey of lived experience.  Andiamo delivers a medically effective orthosis within 2 weeks of a person’s need globally. Using big data, 3D printing and an advanced clinical service that puts the families first.
I am the guardian of the Andiamo Family’s experiences, ensuring that their dignity is protected at all times, that they are understood and their needs are well met whilst delivering an exceptional service. I combine my real-world experiences with what Andiamo technology can deliver to create a truly empathetic service. 
I am a parent of two healthy children and an Angel in the sky who is free from his disabilities.
As a parent of a disabled child I overcame lots of challenges. Dealing with prejudice, ignorance and lack of understanding of my child’s needs. I would navigate the system which was trying to deny us our rights to live like any other normal family. In my role now I am strong, resilient, persistent, courageous and patient. I earned these qualities as I fought for my child’s care. I learnt to steer through the system to get him what he needed. I would do my research and find the best solution that would work for him and for us as a family. Now I advocate for all parents with children who have needs.
I am also a strong supporter of the Waltham Forest Parent Forum. We did extensive work in the local community as a group and are making services better for children with disabilities and their families in our area.

Moje życie z ortotyką

[click here for English version]

Wychowywanie dzieci to niezwykle ciężka praca. Z powodzeniem może pochłonąć Twój dzień, a nawet życie. Jak chcesz je wychować? I jakimi ludźmi chciałbyś, by się stali? To są pytania, z którymi żyjesz przez cały dzień i z którymi kładziesz się do łóżka wieczorem. Opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem nie różni się tak wiele. Należy dodać tylko trochę walki o podstawowe, dzienne potrzeby, które mogą być nawet bardziej wyczerpujące, zarówno fizycznie jak i psychicznie.

Mój syn Diamo urodził się w 2003 roku ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Spowodowane było to zaniedbaniem medycznym. Diamo miał paraliż czterokończynowy, poważne opóźnienie rozwojowe, refluks i spastyczność mięśni.

Pamiętam, że nie rozumiałam mojego lekarza, gdy powiedział, że moje dziecko jest niepełnosprawne i może nie dożyć do swoich pierwszych urodzin. Pamiętam, że powiedział “wypadki chodzą po ludziach”, z nadzieją, że w ten sposób oczyści swój zespół z błędów, które popełnili wtedy, gdy mieli dbać o mnie i moje nienarodzone dziecko. I wtedy, kiedy zawiedli. Nie będę zagłębiać się tutaj w szczegóły jako że to nie jest coś, na czym chciałabym się skupić, ale to właśnie był początek walki, z którym przyszło mi się zmierzyć jako matce, matce dziecka ze szczególnymi potrzebami.

Orteza AFO (ang. ankle foot orthosis), której Diamo potrzebował podczas swojego leczenia

Ortotyka stanowiła dużą część opieki nad synem od samego początku. Pamiętam jak fizjoterapeuta Diama zawzięcie walczył, by jak najszybciej zapisać nas na skierowane konsultacje ortotyczne, by rozpocząć leczenie. Najpierw w wieku dwóch lat Diamo potrzebował AFO (ang. ankle foot orthosis), czyli ortezę obejmującą goleń i stopę, aby wspomóc efekty rehabilitacji. Kolejno, w wieku lat trzech, przepisano nam gorset ortopedyczny. Przez rok walczyłam i narzekałam na nieprawidłową postawę syna, na to, że jego kręgosłup potrzebuje nieco wsparcia. W końcu udało się: chirurg ortopeda zbadał syna i wykonał mu zdjęcie rentgenowskie, które wykazało początki rozwijającej się skoliozy.

Przed ukończeniem piątego roku życia Diamo otrzymał pionizator. W tym momencie zrozumieliśmy jak ważne są ortezy, zarówno te wspierające jego kończyny dolne, jak i utrzymujące prawidłową postawę. Zrozumieliśmy jak bardzo ich potrzebujemy i jak bardzo nasze życia zaczną kręcić się wokół nich. 

Jednym z problemów z ortezami AFO było znalezienie odpowiednich butów, w których się mieściły. Kupowałam dwie pary z różnymi rozmiarami butów tak, by mógł je nosić z oraz bez łusek. Buty muszą otwierać się wystarczająco szeroko, aby móc wsunąć stopę z AFO. Bez gorsetu ciężko było go posadzić na wózku czy krześle. Co za tym idzie, pojawiły się problemy z karmieniem. Nauczyłam się, by kupować dla syna bieliznę i koszulki bezszwowe. Inaczej gorset wbijał się i zostawiał ślady na ciele Diamo.

To wtedy nauczyliśmy się, że nie iść naprzód czy funkcjonować jako rodzina jeśli nie mamy wygodnych, poprawnie wykonanych ortez. A dostanie ich… graniczyło z cudem. Niestety, nie pamiętam takiego razu, kiedy wybraliśmy się na wydanie ortez i wyszliśmy z gabinetu zadowoleni.

Łuski na rękę, gorsety tułowia, ortezy kończyn dolnych. Żadne z tych wizyt nie były przyjemne. Wszystkie spotkania odbywały się w innych miejscach, z innymi członkami zespołu, którym ponownie trzeba było opowiadać historię narodzin i dotychczasowe leczenie.

Obuwie ze specjalnym zamkiem na zapiętku, ułatwiającym wsuwanie ortezy

Diamo nie cierpiał wszystkich pierwszych konsultacji. Nie lubił zimnych pokoi, zimnych rąk, które go dotykały, zimnego gipsu, którym go owijali i czekania, aż zastygnie. Chodziliśmy na takie wizyty raz lub dwa razy co 3-4 tygodnie przez 6 miesięcy w roku. Później było 6 miesięcy czekania, aż Diamo wyrośnie z całego swojego zaopatrzenia ortotycznego tylko po to, by powtórzyć ten proces. Chodziliśmy na tyle wizyt, ponieważ zwykle mieliśmy przynajmniej dwie przymiarki dla każdego typu ortezy, a niejednokrotnie musiały być one wykonane ponownie!

Brzmi ciekawie? Nie do końca. Było dużo płaczu i krzyku. Najgorsza część to to kiedy nie możesz porozumieć się ze swoim dzieckiem i wytłumaczyć dlaczego ponownie każesz mu przechodzić przez tak okropne dla niego doświadczenie.

Te problemy nie dotyczą oczywiście tylko mnie. Nauczyłam się przez lata opieki, że większość rodziców, których dzieci potrzebują ortez mają podobne doświadczenia. Ich intensywność może się różnić, ale sens jest ten sam. Nigdy niekończące się czy satysfakcjonujące przymiarki, obuwie, do których nie można dopasować łusek, gorsety wbijające się z kości biodrowe czy przycinające skórę pod pachami.

” Nie lubił zimnych pokoi, zimnych rąk, które go dotykały, zimnego gipsu,
którym go owijali i czekania, aż zastygnie.”

Jakby tego było mało, wy naprawdę potrzebujecie tego zaopatrzenia, by uzyskać jak najlepsze efekty rehabilitacji. I bądźmy szczerzy. Ćwiczenia rehabilitacyjne nie zmienią Twojego dziecka “w normalne” – cokolwiek normalne znaczy – lecz pomogą złagodzić chroniczny ból mięśni, które nie funkcjonują prawidłowo z powodu uszkodzenia mózgu. Ciało uczy się kompensować, a rehabilitacja pomaga, by ta kompensacja była jak najlepsza, by wspomóc i uniknąć negatywnego efektu na innych częściach ciała.

Jednakże, jeśli niemożliwym staje się nawet założenie ortezy na stopę, to to niezwykle utrudnia rehabilitację i utrwalenie jej efektów.

Rodziny takie jak moja nauczyły się żyć z podobnymi sytuacjami. Czasami poświęcamy czas, by wywalczyć lepsze leczenie, a czasami decydujemy się chwilowo zignorować ortotykę i próbujemy ratować się zabiegami i operacjami (co jednak sprawia, że będziemy potrzebować jakiegoś zaopatrzenia ortotycznego na jakiś czas). Każda rodzina jest inna, każda ma swoje silne strony i słabości, i indywidualnie decyduje co dla nich najlepsze. Proszę zauważ, że powiedziałam rodzina, a nie dziecko. Przechodzenie przez takie leczenie to sprawa rodzinna. To cała rodzina przechodzi przez bóle i blaski, sukcesy i porażki. Rodzice muszą brać wolne w pracy na wizyty lub ciągnąć za sobą młodsze rodzeństwo. Czasami potrzebni są oboje rodziców w gabinecie. Próbowaliście kiedyś utrzymać dziecko w miejscu przez 5 sekund? Spróbuj poprosić nadwrażliwe dziecko, by nie reagowało na dotyk obcej osoby. Dlatego właśnie niejednokrotnie potrzebni są mama i tata, by utrzymać i uspokoić to przerażone dziecko, podczas gdy ortotyk próbuje pobrać miarę gipsową i oczekuje aż gips zwiąże, by go ściągnąć.

Następnie kompletnie wykończeni idziecie do domu, by w spokoju oczekiwać na kolejną wizytę. Tak wyglądała nasza podróż przez 9 lat życia Diamo.

“Bądźmy szczerzy. Ćwiczenia rehabilitacyjne nie zmienią Twojego dziecka “w normalne” – cokolwiek normalne znaczy – lecz pomogą złagodzić chroniczny ból mięśni, które nie funkcjonują prawidłowo z powodu uszkodzenia mózgu.”

Czego nauczyłam się przez te lata? Dni przeznaczone na wizyty ortotyczne były przeznaczone tylko na to. Nie ważne jak długo trwały, cały dzień był dedykowany ortezom. Planowanie innych aktywności nie miało sensu, gdyż byliśmy po nich fizycznie i psychicznie wykończeni.

Zawsze upewniałam sie, że zabieram wystarczająco napojów i przekąsek, a czasem również lunch na wizyty. Ciężko było zaplanować jak długo to wszystko zejdzie i kiedy będę potrzebować, by nakarmić dziecko czy siebie.

Wszystko co rozpraszało uwagę, pomagało. Ipad, muzyka, książki. Zabierałam cokolwiek, co mogło ucieszyć moje dziecko.

Nauczyłam się również, że wizyty należało planować z wyprzedzeniem. Znalazłam swój plan na trzy, a nawet sześć miesięcy do przodu. Na przykład. kiedy widziałam, że Diamo powoli wyrasta ze swojego wózka inwalidzkiego, to od razu ustawiałam kolejną wizytę po nowy gorset, by ułatwić siedzenie w nim. Naciskałam na kolejny gorset przed umówieniem się po wózek. Gdy udało się ustalić datę, dzwoniłam, by zapisać się po nowy wózek. I jeśli mieliśmy wystarczająco dużo szczęścia, to wszystko udawało się perfekcyjnie.

Rozmawianie  z innymi rodzicami i uczenie się na temat ich doświadczeń zawsze mi pomagało. Nie znaczyło to oczywiście, że kopiowałam ich zachowanie, ale podpowiadało mi to gdzie udać się po najlepsze rozwiązanie dla swojego dziecka, jakie pytania zadać na wizytach, itp. Jedną bardzo pomocną dla mnie rzeczą były targi takie “jak Kidz to Adultz” tu, w Anglii. Planowałam wyjazdy i robiłam listy sprzętu, który chciałam oglądnąć i przetestować. Wracałam do domu ze stertą broszur, reklam i ulotek. Zagłębiałam się w lekturę na temat produktów oraz firm, które je tworzyły. Rozmawiałam na ich temat z fizjoterapeutą Diamo oraz z terapeutą zajęciowym. Skracałam swoje poszukiwania do trzech wybranych typów, np. siedzisk i sprawdzałam z profesjonalistami, którzy dobrze znali syna. Zwycięzcą był zawsze ten, który nie tylko pasował zespołowi medycznemu, ale również dobrze wpasowywał się w nasze codzienne potrzeby i ułatwiał użycie.

Życie z dzieckiem z każdego rodzaju niepełnosprawnością jest wymagające, ale i wynagradzające. Edukacja jest ważna i musisz zbierać jak najwięcej informacji. Naucz się czego potrzebuje Twoje dziecko i bardzo ważne, gdzie udać się, by zapewnić mu leczenie. Otaczanie się rodzicami i opiekunami w podobnej sytuacji nie tylko pomaga zapewnić jak najlepszą opiekę dla Twojego dziecka, ale i staje się Twoim światełkiem nadziei, gdy czujesz się zagubiony i osamotniony. 

O autorze:

Samiya Parvez – współzałożycielka firmy Andiamo, wytwarzającej ortezy na drukarkach 3D. Dzięki użytym technologiom, Andiamo dostarcza sprzęt medyczny w przeciągu 2 tygodni na całym świecie. Wzorując się na własnych doświadczeniach pośród zaawansowanych metod pomiarowych i wytwarzania przyrostowego, zawsze stawiają pacjenta i jego rodzinę na pierwszym miejscu.
Opiekuję się i dbam o doświadczenie rodzin trafiających do Andiamo, tak by czuli się zrozumieni i byli traktowani z należytą im godnością, a oferowany im serwis był zawsze na najwyższym poziomie. Połączenie mojego dotychczasowego doświadczenia z technologią Andiamo pozwala nam tworzyć prawdziwie empatyczny świat ortotyki.
Jestem rodzicem dwóch zdrowych dzieci oraz aniołka, który spoczywa w niebie, wolny od cierpienia.
Jako rodzic niepełnosprawnego dziecka przeszłam przez wiele wyzwań. Musiałam sobie radzić z uprzedzeniami, ignorancją i brakiem zrozumienia potrzeb mojego dziecka. W mojej roli jestem silna, odporna, odważna i cierpliwa. Nauczyłam się tego walcząc o zdrowie mojego dziecka. Zawsze szukałam i porównywałam różne rozwiązania i możliwości, które miał mój syn i nasza rodzina. Teraz wspieram i bronię tych rodziców, którzy potrzebują naszego wsparcia.
Silnie wspomagam również Forum Waltham Forest Parent. Jako grupa mamy na swoim koncie kompleksową pracę wśród lokalnej społeczności na drodze do ulepszania opieki nad dziećmi z niepełnosprawnościami oraz ich rodzinami.

Dlaczego rehabilitacja jest kluczowa w leczeniu skolioz?

W internecie bez większego problemu znajdziemy informacje na temat wad postawy i leczenia skolioz, a mimo wszystko rodzice, którzy borykają się z tym problemem u swoich dzieci mają trudności ze znalezieniem odpowiedzi na pytania najbardziej praktyczne. 

Rehabilitacja jest nieodłącznym etapem leczenia deformacji kręgosłupa i na ten temat porozmawialiśmy ze specjalistą w tej dziedzinie, Panią Zofią Gorczycą: magistrem rehabilitacji i dyplomowanym osteopatą, która od 35-lat prowadzi swój własny gabinet Dorsum. Na co dzień niesamowite efekty jej terapii możemy śledzić na profilu facebooka, gdzie dzieli się historiami i bardzo imponującymi metamorfozami pacjentów.

Jak długo zajmuje się Pani rehabilitacją skolioz?

W 1981 roku rozpoczęłam pracę w Szpitalu Chirurgii Urazowej Dziecięcej Omega w Warszawie na oddziale ortopedii, gdzie obok leczenia dysplazji bioder były prowadzone również skoliozy. W 1985 roku założyłam własny gabinet, gdzie główna działalność skupiała się na leczeniu wad u dzieci.

Czy staż Pani pracy pokazuje wzrost liczby dzieci z nieprawidłowymi skrzywieniem kręgosłupa? A może… czy wzrasta świadomość wśród społeczeństwa jak ważnym elementem leczenia jest praca z fizjoterapeutą?

Ze względu na ciągłe moje dokształcanie się i w związku z tym szerszy pogląd na  problemy wad postawy, dochodzę do wniosku, że pracę z pacjentem należy rozpocząć zaraz po urodzeniu. Badania przesiewowe wśród dzieci i młodzieży pokazują, że problem asymetrii postawy jest bardzo powszechny i połączony z wadami statyki stóp.

Jak wygląda wizyta u Pani i czego może spodziewać się młody pacjent, kiedy wybiera się pierwszy raz na pierwszą terapię leczenia skoliozy?

Pierwsza wizyta to wywiad, proste badanie kliniczne i zdjęcie postawy na siatce. Następnie ćwiczenia sprawdzające podstawowe zaburzenia w zakresach ruchomości istotnych dla pracy bioder, gdyż korekta  miednicy jaką wykonujemy musi być połączona właśnie z tymi ćwiczeniami. Każda skolioza jest zaburzeniem funkcjonalnym, ale nie każde zaburzenie funkcjonalne jest skoliozą. W zależności od wieku, wzrostu i stopnia rozwoju dziecka ustalamy plan działania, czyli czasem podejmujemy decyzję o wykonaniu gorsetu.

Mówi się, że kompleksowe podejście i współpraca lekarza, fizjoterapeuty i ortotyka to najskuteczniejszy sposób na leczenie skoliozy, hiperkifozy czy hiperlordozy. Jak myśli Pani zatem dlaczego pacjenci, którzy zostają wysłani po swój pierwszy gorset, często nie wiedzą, że powinni również udać się do fizjoterapeuty? Czy to bagatelizowanie sprawy przez rodziców, czy może dzieci zwyczajnie nie chcą ćwiczyć?

System leczenia nie ma do zaoferowania działań profilaktycznych – czyli tzw. gimnastyka korekcyjna nie istnieje i nie mamy tej pierwszej selekcji. Nagła diagnoza i wyrok – gorset  albo operacja, jest często bardzo traumatyzujący. U nas w gabinecie kładziemy nacisk na świadomość rodziców i małego pacjenta, i pokazujemy właśnie natychmiastowe efekty korekty w celu lepszej współpracy i zaangażowania. W przypadku dużych progresujących skolioz stosujemy terapię FED i tu jest niezbędny gorset w celu utrzymania efektu terapii. Wtedy nasi pacjenci rozumiejąc problem stosują się do zaleceń bez żadnych oporów.

Istnieje przekonanie, że noszenie gorsetu może osłabić nasz osobisty gorset mięśniowy, co Pani o tym myśli? Czy wielu Pani pacjentów nosi gorset korekcyjny? 

Zalecamy gorset Cheneau wykonany po zeskanowaniu postawy – czyli bez gipsowania. Jest tak wykonany, że po założeniu skolioza zmniejsza sie co najmniej o 50 %, a każdy wdech ma działanie derotacyjne. Taki gorset naprawdę leczy – co udowodniono naukowo, zatem martwienie się o mięśnie w tym momencie nie jest uzasadnione.

A czy nieleczona skolioza może mieć jakieś konsekwencje w dorosłym życiu?

Uczono mnie jeszcze w szkole w Konstancinie, że skolioza nie boli… Niestety każde zaburzenie i odstępstwo od symetrii kręgosłupa musi zakończyć się odruchowymi zmianami i doprowadzić do kompensacyjnych zmian, które prędzej czy później mogą manifestować się bólem.

Na Pani facebookowym profilu widzimy sporo metamorfoz i imponujących efektów terapii.  Czy któraś z tych historii wyjątkowo zapadła w Pani pamięć? 

Tak, jest to Pani 65 lat operowana na skoliozę w wieku 15 lat, ale pręt Haringtona został wyjęty jak osiągnęła dojrzałość. Ponieważ nie usunięto przyczyny – czyli zaburzeń miednicy, skolioza wróciła w wieku dorosłym. Przyjechała z Niemiec dwa razy po dwa tygodnie i osiągnęła zmniejszenie rotacji w odcinku lędźwiowym do zera, a w piersiowym zostało 5 stopni na skoliometrze. Nie znam żadnego terapeuty, który by ryzykował korygowanie osoby w tym wieku z takimi zmianami. 

Niesamowite! Dlatego tak ważne jest, by najpierw eliminować przyczynę, a nie skutki. Wielkie gratulacje.
Na koniec chciałabym jeszcze zapytać o coś, co pewnie dręczy wielu rodziców. Jakie symptomy u naszego dziecka mogłyby wskazywać, że być może rozwijają się u niego wady postawy? Czy i kiedy warto udać się na kontrolną wizytę u fizjoteraupety?

Jako osteopata zalecam tuż po urodzeniu pierwszą wizytę, w celu wyeliminowania zaburzeń okołoporodowych. Jako chiropraktyk zalecam profilaktyczną wizytę u sześciolatka – aby zdążyć przed szkołą skorygować zaburzenia zanim dojdzie do ich utrwalenia sedenteryjnym trybem życia szkolnego. Rodzice zazwyczaj pierwsi zauważają asymetrie u swoich dzieci, chociaż najpierw niepokoją ich stopy i poszukują najprostszych rozwiązań, czyli wkładek do butów.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.

Zofia Gorczyca jest magistrem rehabilitacji oraz dyplomowanym osteopatą. Od 1981 do 1985 roku pracowała w Szpitalu Chirurgii Urazowej Dziecięcej Omega w Warszawie, zaś od 1985 roku prowadzi własny gabinet rehabilitacji. Jest certyfikowanym terapeutą metody Ackermanna, FOI, kinesiotapingu, terapii cranio-sacralnej.

Ukończyła moduł A i B metody McKenziego oraz Dyplomowanym Osteopatą po studiach podyplomowych w Mazowieckiej Uczelni Medycznej. Prowadzi terapię dyskopatii metodą Dr. Coxa na stole dystrakcyjnym, a w ramach leczenia skolioz pracuje metodą FED. W swojej pracy wykorzystuje również vertetrac oraz wykonuje ortopedyczne USG w ramach badania pacjenta. Jest autorką krzesła zdrowotnego.

Profilaktyka stóp, czyli dlaczego powinniśmy nosić wkładki ortopedyczne zanim pojawi się problem [film]

Wzrasta nasza świadomość na temat profilaktyki stóp, producenci butów sportowych dwoją się i troją, by prześcignąć się w obuwiu dedykowanym do konkretnego sportu czy zaopatrzonym w lepiej wyprofilowane wkładki. Wszystko to dlatego, że sport jest w modzie…

Firmy te nie odkryły jednak nic nowego. Branża ortotyczna od lat wie jaki wpływ na stawy i kręgosłup mają nieprawidłowo ustawione stopy, fizjoterapeuci mogą pisać eseje o tym, jak powinniśmy o nie dbać, a lekarze codziennie operują setki pacjentów z problemami, których mogliśmy uniknąć. Na szczęście firmy z obuwiem sportowym mają wielkie przebicie i dzięki nim możemy tą świadomość budować dalej. Pozostaje tylko pytanie: kiedy czas na modę dotyczącą prawidłowego zaopatrzenia stopy?

Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu wyjaśniającego dlaczego powinniśmy nosić dedykowane dla nas wkładki:

Na szczęście świadomość dotycząca prawidłowo dobranych wkładek i butów do naszego trybu życia i pracy ciągle rośnie. Obserwujemy dynamicznie wzrastający trend w branży zaopatrzenia BHP oraz w sporcie. Najlepsze salony rowerowe czy narciarskie mają już nawet swoje własne stanowiska doboru wkładek! Wiemy już zatem, że stopy zostały zauważone w zawodach obciążających fizycznie oraz sportach ekstremalnych, teraz pozostaje tylko czekać, aż docenimy je w życiu codziennym.

A Wy jak chronicie swoje stopy? Czy nosicie wkładki na co dzień lub na przykład podczas aktywności fizycznej? I czy temat zaopatrzenia stóp pojawił się już w Waszych miejscach pracy?

Powyższy film powstał we współpracy z firmą Eden Net Group, specjalistami w dziedzinie zaopatrzenia BHP oraz automatyzacji produkcji firm.

Małgorzata Serafin jest inżynierem biomedycznym, zajmującym się biomechaniką i analizą chodu pacjenta oraz doborem i produkcją sprzętu ortopedycznego. Specjalizuje się  w ortotyce kończyny dolnej oraz tułowia. Od 2016 roku jest certyfikowanym ekspertem w doborze i produkcji elektronicznie sterowanych ortez KAFO, E-mag Active 3. Ściśle związana z opracowywaniem nowej technologii wytwarzania ortez z wykorzystaniem druku 3D. Jest zwolennikiem innowacji oraz stosowania nowoczesnych materiałów, rozwiązań i metod produkcji.

Czym są ortezy?

Jako ortotyk poznając nowe osoby do pewnego czasu miałam zagwozdkę jak szybko i sprawnie wytłumaczyć czym się zajmuję tak, by słuchacz nie stracił zainteresowania już w pierwszym zdaniu. Większość osób (na szczęście) nie kojarzy czym są ortezy, gdyż zwyczajnie nie miała z nimi styczności. Społeczeństwo wie jednak czym są protezy i każdy bez zastanowienia powie, że zastępują utraconą kończynę, czy np. zęby. 

Ortezy zaś pełnią rolę stabilizującą, odciążającą lub korygującą części ciała, które są “kompletne”, ale potrzebują nieco wsparcia. I tak do ortez zaliczymy zarówno stabilizatory po skręceniu stawu skokowego, aparaty kończyn dolnych dla osób z uszkodzeniem rdzenia kręgowego czy gorsety korygujące skoliozę. Niektórzy idąc tym tokiem myślenia pytają czy za ortezę korygującą możemy uznać również aparat ortodontyczny i chociaż nie zajmują się nimi ortotycy to myślę, że dla celów edukacyjnych możemy odpowiedzieć, że tak. 🙂

Ortezy mogą być produkowane na indywidualne zamówienie lub standaryzowane, czyli dobierane na podstawie rozmiaru z półki sklepowej. W drugiej grupie znajdziemy m.in. ortezy miękkie, czyli m.in. stabilizatory stawu skokowego lub kolanowego, czy sznurówki ortopedyczne. Najczęściej lekarze przepisują taki sprzęt po operacjach czy urazach i możemy je kupić w sklepach medycznych. Oferta w standardowych rozmiarach jest tak naprawdę bardzo szeroka i obejmuje również zaopatrzenie na bardziej zaawansowane problemy jak stabilizująco-odciążające gorsety Jewetta, ortezy na opadającą stopę z włókna węglowego czy stabilizatory stawu barkowego.

Sprzęt ortotyczny jest jednak podstawą zdrowia i codziennego komfortu użytkowników, zatem jego dopasowanie i skuteczność są kluczowe. Właśnie dlatego ogromną część ortotyki stanowią ortezy wykonywane na miarę. Dzięki temu pasują dla użytkowników nietypowych, mogą mieć dostosowaną korekcję do rodzaju deformacji, ale także być ustawione w ten sposób, by wyciągać z pacjenta jego najlepsze możliwości.

A każdy ortotyk, lekarz, fizjoterapeuta, pacjent czy rodzic wie, że to właśnie stawanie na szczytach możliwości swojej mobilności czy zwiększenie szybkości i efektów leczenia jest prawdziwym celem i magią ortotyki.

Oprócz podziału po sposobie produkcji ortezy, ważnego szczególnie dla pacjenta, by wiedział gdzie może ją kupić lub wykonać oraz ile dofinansowania otrzyma, ortotyka dzieli się również ze względu na:

  1. części ciała objęte ortezą,
  2. materiał wykonania,
  3. konstrukcję: ortezy miękkie, półsztywne, sztywne,
  4. funkcję,
  5. wiek pacjenta,
  6. czas stosowania.

Więcej na temat podziału ortez dowiesz się klikając w poszczególne punkty.

Małgorzata Serafin jest inżynierem biomedycznym, zajmującym się biomechaniką i analizą chodu pacjenta oraz doborem i produkcją sprzętu ortopedycznego. Specjalizuje się  w ortotyce kończyny dolnej oraz tułowia. Od 2016 roku jest certyfikowanym ekspertem w doborze i produkcji elektronicznie sterowanych ortez KAFO, E-mag Active 3. Ściśle związana z opracowywaniem nowej technologii wytwarzania ortez z wykorzystaniem druku 3D. Jest zwolennikiem innowacji oraz stosowania nowoczesnych materiałów, rozwiązań i metod produkcji.